
Czy technologia wspiera rozwój poznawczy dzieci? O skutkach ekranów dla mózgu
Współczesne dzieci mają dostęp do technologii, o jakiej ich rodzice mogli tylko marzyć. Tablety, laptopy, tablice interaktywne czy platformy edukacyjne stały się powszechne w szkołach i domach. Czy jednak ta technologiczna rewolucja naprawdę wspiera rozwój poznawczy dzieci?
Dr Jared Cooney Horvath, neurobiolog poznawczy i były nauczyciel, twierdzi jednoznacznie: technologia w klasie szkodzi dzieciom. Od końca XIX wieku (czyli odkąd są badania na ten temat) każda kolejna generacja osiągała lepsze wyniki poznawcze niż poprzednia. Dzieci były coraz bardziej bystre – głównie dzięki większemu dostępowi do edukacji. Aż do pokolenia Z (urodzone po 1995 roku) będącego pierwszym w nowoczesnej historii, które osiąga gorsze wyniki poznawcze niż jego rodzice – mimo większego dostępu do edukacji.
Co się zmieniło?
Nie formuła szkoły. Nie biologia ludzkiego organizmu. Zmieniły się narzędzia do nauki – czyli obecność technologii na co dzień w klasach.
Badania prowadzone w ponad 80 krajach pokazują, że dzieci, które spędzają 5 godzin dziennie przy komputerach czy ekranach w szkole, wypadają gorzej w testach niż te, które z technologii korzystają sporadycznie. I to nawet jeśli na sprzęcie jest naklejka „Ministerstwa Edukacji”. Dotyczy to uwagi, pamięci, rozumowania, języka, matematyki, a nawet ogólnego IQ.
Co więcej, dane historyczne pokazują, że od lat 60. XX wieku technologia w edukacji nie przynosi spodziewanych rezultatów. Jak mówi Dylan Wiliam, znany brytyjski psycholog edukacyjny: „Technologia edukacyjna to rewolucja, która trwa od 60 lat i być może potrwa kolejne 60 – bo na razie nie przyniosła efektów”.
Problem nie w technice, ale w biologii
Ludzie uczą się poprzez relacje z innymi ludźmi. To proces społeczny, wymagający interakcji, wspólnego doświadczania, ruchu, mowy, kontaktu. Ekran tego nie zapewnia.
Technologia pomija mechanizmy, które wspierają naturalne uczenie się. Nie chodzi więc o to, że „źle korzystamy” z komputerów. Chodzi o to, że mózg dziecka nie jest przystosowany do uczenia się z ekranu.
Nowa definicja czytania – czy to krok wstecz?
Dr Horvath przytacza przykład testu SAT z USA. Kiedyś sekcja czytania obejmowała długi tekst (750 słów) i pytania sprawdzające zrozumienie i kontekst. Dziś? Kilkadziesiąt krótkich zdań , a pod każdym jedno pojedyncze pytanie. To nie czytanie – to skanowanie.
Dlaczego tak? Bo tak właśnie dzieci korzystają z ekranów – krótki rzut oka, szybkie przewijanie. Szkoły nie zmieniają tego trendu tylko się do niego dostosowują. To nie rozwój. To rezygnacja i regres.
Co mówi na to Metoda Davisa?
Programy oparte na Metodzie Davisa wykorzystują naturalny potencjał poznawczy dziecka: myślenie przestrzenne, działanie, plastelinę, ruch, osobistą eksplorację i kontakt z drugim człowiekiem. Czyli dokładnie to, czego technologia nie zapewnia.
Dzięki pracy z podstawowymi koncepcjami i symbolami w sposób sensoryczny i holistyczny, dzieci rozwijają nie tylko umiejętności szkolne, ale też samoświadomość, uwagę i zdolność głębokiego myślenia.
Chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak wspierać rozwój poznawczy dziecka bez ekranów?
Skontaktuj się z nami:
📧 info@metodadavisa.pl
Źródło: wystąpienie dr. Jareda C. Horvatha, neurobiologa poznawczego, z wydarzenia omawiającego wpływ technologii na rozwój dzieci.
(za https://www.c-span.org/)
Nasi eksperci Davisa są tutaj, aby pomóc.
Skorzystaj z formularza, żeby poinformować nas, w czym możemy Ci pomóc.
Telefon:
510 808 320
Prosimy o kontakt w godzinach 15-19
Email:
info@metodadavisa.pl